` Kto nie ma odwagi do marzeń,
nie będzie miał siły do walki ... '
'' O mój wymarzony, o mój wytęskniony!
Nie wiesz przecież o tym Ty, że w małym miasteczku za Tobą ktoś wypłakał z oczu łzy, 
Że biedna Rebeka w zamyśleniu czeka, aż przyjedziesz po nią sam
I zabierzesz ją jako żonę swą, Hen do pałacu bram ! ''


Notki
Serial science fiction, brazylijska telenowela? Nie trzeba telewizji .. wystarczy posłuchać niektórych opowieści z mojego życia ... piątek, 11 maj 2012, 16:27
Ahhh i skończyła się majówka trzeba było wrócić do pracy ;| No ale co zrobisz biedny człowieku ;p

Ostatnio wzięło mnie na rozmyślania o przyszłości. Zastanawiałam się jak będzie ona wyglądać. Czy będę miała dobrego, kochającego i nieziemsko przystojnego męża? Dziecko? Jedno? Dwoje? Troje? Chłopca czy dziewczynkę? Czy będę miała mały domek z ogródkiem czy mieszkanie w bloku? Czy będę miała psa czy kota? Czy w końcu pójdę do tej szkoły? Czy ją skończę? Czy otworzę własny salon ? …
I odpowiedziałam na te pytania, na wszystkie bez wyjątku … BÓG JEDEN RACZY WIEDZIEĆ!
Zdałam sobie też sprawę że pomimo mych usilnych zapewnień, że nie nadaje się do stworzenia związku (bo na prawdę tak uważam) chciałabym mieć kogoś kto by mnie pokochał.. To trochę głupio brzmi, może dziecinnie, może żałośnie, ale chyba tak jest. Bo zapewne każdy nawet najbardziej zimny człowiek w głębi serca marzy o szczęściu i cieple jakie daje rodzina … nie mam racji? To chyba ta maleńka Marysia zmusza mnie do takich przemyśleń o.O
Taaak .. no ale póki co na nic takiego się nie zapowiada. Może kiedyś. Tylko niech ten tam na górze, ten który ponoć wie wszystko nie czeka z tym do 40stki. Babcią na wywiadówki nie chcę biegać ;p

A tak z innej beczki; mnie to się jednak wszystko czepi. Gdzie nie pójdę coś musi się zdarzyć. Przyciągam nieszczęścia czy co … ? Czasami spowodowane jest to moją niezdarnością (co chyba z wiekiem postępuje), a czasami na moje własne życzenie, tak jak i w tym przypadku.
Wracam z pracy, zmęczona jak sto nieszczęść. Godzina 22 mniej więcej. Idę na miejsce w którym zawsze czekam na tatę lub brata jak wracam z drugiej zmiany. Swoją drogą jest to naprzeciwko komendy policji. Dochodzę i z daleka widzę dwóch kolesi kopie jakiegoś chłopaka, faceta nie wiem ciemno. Kurczę myślę sobie ładnie, ja zawsze muszę być świadkiem czegoś takiego. Podchodzę bliżej, ale powoli żeby się nie rzucać zbytnio w oczy no ten bity to starszy człowiek. Ludzie chodzą nikt nawet się słowem nie odezwie. Właściwie to się nie dziwie wiemy jaka teraz jest młodzież. Szlag mnie trafia na takie coś, ale jest 22 co ja sama pocznę. Moja głowa jak zwykle przy wzroście adrenaliny zaczyna pracować szybciej (nie zawsze wymyśla coś rozsądnego, no ale), myślę narobię krzyku może jakiś policjant wreszcie raczy podnieść cztery litery z wygodnego fotela. A drzeć to ja się potrafię perfekcyjnie. Przypomniały mi się słowa taty ''krzycz pali się, wtedy ludzie lepiej reagują niż na ratunku'' Pasek od torebki zawinęłam na ręce i biegnę, będzie co będzie. Gardło mnie nie zawiodło naparzałam gości torebką po łbach i darłam ile sił w płucach ''pali się''. Troszkę się wyżyłam, ale długo czekać nie trzeba było. Za chwilę już dwóch policjantów stało obok. Rutynowo zapytali co się stało no i wtedy to myślałam że połamie ręce, nogi jednemu z nich jak usłyszałam '' to jakaś wariatka, rzuciła się na nas my tu sobie rozmawiamy ..'' i nie dokończył bo moja cierpliwość sięgnęła zenitu przyłożyłam torbą w łeb i z kolana tam gdzie faceta boli najbardziej. W tym czasie zdążył przyjechać tato. Policjanci już zadzwonili po karetkę. Pan nie wyglądał najlepiej, zakrwawiony, pół przytomny, ale gdy go zabierali do szpitala złapał mnie za rękę i powiedział ''dziękuje'' No i wtedy pomimo tego, że jeszcze kilka chwil wcześniej bałam się zareagować, nie żałowałam swojej-co i tato później przyznał-dość szalonej decyzji.
Odwiedziłam tego pana w szpitalu. To naprawdę bardzo miły, uprzejmy starszy człowiek. Złamali mu rękę, potłukli dość poważnie żebra.. a to wszystko za 10zł które ten pan miał akurat przy sobie.
Gdy usłyszałam, że uratowałam komuś życie, zdrowie wiem, że w takich sprawach nie można przejść obojętnie. Pan powiedział mi też, że pomimo tego wydarzenia, nie traci wiary w młodych ludzi. Ktoś mi kiedyś powiedział że czyniąc dobro ono na pewno kiedyś do nas wróci. Mam nadzieję.
Nie chcę żeby teraz wszyscy myśleli, że opisałam to żeby się pochwalić bo oczekuję, że będę wychwalana pod niebiosa, że jestem odważna. Nie. Szczerze (wybaczcie za to) byłam posrana ze strachu. To zawsze mogło się skończyć inaczej.
Chciałabym tylko i mam nadzieje, że jeśli jakimś cudem przeczyta to jakiś młody człowiek i znajdzie się kiedyś w takiej sytuacji (czego nie życzę nikomu) nie będzie obojętny.

Czasami mam wrażenie, że żyje w brazylijskiej telenoweli albo serialu science fiction. 
.. Tyle słońca w całym mieście .. ;)) środa, 02 maj 2012, 13:52
Znowu mnie nie było. Wiem, przepraszam, ale tyle czasu pochłania mi praca, ta mała kruszyneczka ;) 23 maja skończy już dwa miesiące, no i uwaga … prawo jazdy. Postanowiłam że zrobię. Niedługo czeka mnie egzamin. Mam nadzieje że zdam. Tak więc drżyjcie kierowcy i kierowczynie … nadchodzę !! ;p

Imię dla królewny już wybrane- Marysia. Siostra bardzo chciała aby mała miała imię po naszej babci, która jest nad wyraz mądrą kobietą i kochaną babunią ;)) Tak więc będzie Maria Antonina (to drugie nie powala mnie, ale jeśli mamie się podoba to cóż zrobić, prawda)

Gorące lato tej wiosny. Co to bd w sierpniu? Ja już powoli się gotuje, zwłaszcza w pracy, w ciągłym ruchu. Ubieram się najlżej jak potrafię, ale przecież na golasa latać nie będę ;p
Narzekać też nie mam zamiaru bo gdy pomyśle jak zamarzałam w zimie to z dwojga złego wole się gotować ;) Poza tym słonko jest faaajne, już się nawet troche opaliłam.

W związku z majówką, postanowiłam wziąć wolny poniedziałek, piątek, sobotę i przedłużyć weekend. Tato i mama poszli za moim przykładem i też wzięli wolne. Korzystając z okazji spakowaliśmy manatki i pojechaliśmy na działke troche wypocząć, naładować baterie.

Leże sobie na leżaku, wygrzewam kości, piję zimną cole z lodem no żyć nie umierać ;)
Kończę już bo mi się komputer na brzuchu opali ;p hehe

Pozdrawiam wszystkich ze słonecznego leżaka ;** 
Ile szczęścia może dać jeden uśmiech .. uśmiech wdzięczności, że po prostu jesteś ... piątek, 30 marzec 2012, 12:30
Nadeszła wiosna, choć w tym momencie akurat nie grzeje słońcem, ale zawsze to lepsze niż mroźna, śnieżna zima ;]
Wraz z wiosną …. nareszcie …..... zostałam ciociąąą ; )))))))))))))))))
Boże jaki to stres. Siedziałam pod szpitalem i paliłam fajkę za fajką ( nie byłoby w tym nic dziwnego gdybym paliła papierosy, ale właśnie chodzi o to że nie pale). W pewnym momencie zrobiło mi się tak nie dobrze, zakręciło mi się w głowie, a przed oczami … mroczki, czarno. No i padłam na przystojnego młodego pana doktora, właściwie to był stażysta, ale ciachoo ;p Od razu mnie otrzeźwiło (kolejna osoba mogłaby pomyśleć że jestem życiową fajtłapą, choć czasami samej mi się tak wydaje). Kilka minut, może godzin (nie wiem sama już straciłam rachubę) przyszła na świat moja śliczna siostrzenica. 23.03.2012r., godz. 17.05 Imię jeszcze nie wybrane, ale pracujemy nad tym cała rodziną.
To może i dziwne, ale byłam taka szczęśliwa ( i nawet nadal jestem) jakby to było moje dziecko. Właściwie to będę matką, ale jedynie chrzestną.

Co do filmu to było bardzo miło. Film fajny, choć spodziewałam się czegoś więcej, ale narzekać nie mogę. O ile ja byłam oczarowana (moja platoniczna miłość do Marilyn nadal nie wygasła) o tyle mój partner, śmiałek który jako jedyny ze znajomych zgłosił się na ochotnika, baa mało tego sam mi to zaproponował, mojego entuzjazmu nie podzielał. Co chwile ziewał, mało nie usnął, ale słowa o swym trudnym losie nie pisnął. Trochę było mi głupio, że tak się wynudził, a przecież nie musiał. Właściwie to zastanawiam się po co mu to było, ale z drugiej strony jakby tak baaardzo nie chciał to poszedł by w ślady innych i powiedział kategoryczne stanowcze ''NIE''.
Ehh nie będę się już nad tym zastanawiać. Pędzę do małej troszkę na nią popatrzeć jak śpi. A jest taka słodka, że mam ochotę ją schrupać ;]]

Pozdrawia zakochana ciotka wariatka ;p 
Wiooosno! Czekam na Ciebie ;] piątek, 09 marzec 2012, 12:39
Idzie wiosna, idzie wiosna! Och już słyszę jej krooooki ;p O ile w ostatniej chwili nadziei na jej przyjście pozbawi mnie jakaś rozszalała wichura lub gęsty deszczysko! Oby nie!

Piątek, tygodnia koniec i początek, a ja cieszę się z wolnego dnia, który mogę spędzić sama ze sobą. Jedynie ja i ja no i może jeszcze jakaś książka. A propos może tym razem wy polecicie mi jakaś ciekawą, godną uwagi książkę ? Hmm?!
Spotkałam wczoraj w pracy Adama. Zobaczyłam go jak wchodził z jakimś kolegą. Poczułam się, jakby piorun mnie trzasnął,a zaraz potem ukuło mnie serce. Stałam jak wryta, jakbym zobaczyła ducha. Coś w rodzaju jak na tych filmach, wszystko w zwolnionym tempie, dokładnie tak się czułam. Chciałam uciec, odwróciłam się i nagle jakby ktoś dał mi zastrzyk z jakiejś kosmicznej wręcz odwagi. Wzięłam notesik, poprawiłam włos i … biust ;p i ruuuszyłam. Cały czas powtarzałam jak mantrę ''To tylko zwykły klient, nie będziesz przecież uciekać przed nim całe życie, ogarnij się dziewczyno, ogarnij''. Zdziwił się trochę jak mnie zobaczył, ale ja nie dałam poznać po sobie, że jeszcze kilka minut temu byłam gotowa uciec na drugi koniec świata. Uśmiechałam się pięknie, zapisałam zamówienie, podałam wszystko czego sobie życzyli i wszystko pięknie. Później podszedł do baru zapytał co słychać. Sama byłam zdziwiona, ale odpowiadałam jak najbardziej spokojnie. Jednak kiedy już sobie poszli, baaardzo mi ulżyło. Nie mogę powiedzieć, że nie jestem z siebie dumna, bo jestem jak cholera! ; ) Ja to mam szczęście, że też muszę go jescze spotykać na swojej drodze ;|

A właśnie przed chwilą zadzwonił do mnie kolega właściwie mogę powiedzieć przyjaciel z technikum (pamiętacie ten z którym byłam na studniówce- Szymon) i zaproponował kino. Mi pasuje zwłaszcza to, że w końcu ktoś chce pójść ze mną na ten film ''Mój tydzień z Marylin''. Do tej pory nie znalazłam ochotnika, może dlatego że nikt ze znajomych nie podziela mojego entuzjazmu osobą Marylin. Jeden śmiałek postanowił się poświęcić. Dobry dzieciak. ;p
Tak więc lecę się szykować bo przy moich ruchach znając życie nie zdążę ; ] 
wtorek, 06 marzec 2012, 23:41
Ah jak dawno mnie nie było. Przepraszam! Nie miałam czasu, później komputer mi się zepsuł .. masakra, istna masakra. Jeszcze miałam przeprowadzkę. Właściwie do pokoju obok, ale ileż było przenoszenia, przestawiania, a ile rzeczy znalazłam. Zamieniłam się z siostrą na pokoje z racji tego, że mój (który przed jej wyjazdem należał do niej) jest większy, a jej teraz przyda się więcej przestrzeni. Mój obecny jest w sam raz. Nie narzekam :)
Już marzec, a ja nadal czekam. Czekam z utęsknieniem na moją maleńką kruszynkę. Pocieszam się jedynie tym, że lada chwila i będę mogła się nią w końcu cieszyć.
W pracy, jak to w pracy. Obyło się bez większych pechów (które jak wiecie spotykają mnie dosyć często), a nawet szef na tyle mi zaufał, że postanowił dać mi również nocną zmianę. Musicie wiedzieć, że oprócz lokalu dziennego-że się tak wyrażę-mamy również klub. No tam to się dopiero dzieje. Czasami trzeba mieć mocne nerwy żeby nie przyłożyć jakiemuś kolesiowi w twarz. Ostatnio już miałam to zrobić, ale uratował mnie (a właściwie tego natręta .. ahh jak pięknie moja dłoń wpasowałaby się w jego obrzydliwy policzek) ochroniarz.
Powiem wam również, że dużo talentów mamy w kraju. Ile zdolnych ludzi przychodzi na karaoke. Widziałam jedną taką dziewczynę. Niska, drobna, niepozorna, nawet na 18 lat nie wyglądała, ale jak zaczęła śpiewać ''Szklaną pogodę'', Ostrowskiej .. no to myślałam że wytłukę wszystkie szklanki ;o Serio, była nieziemska!

A teraz z innej beczki. Chciałam polecić (jeśli jeszcze nie czytaliście) Książkę pt. ''Kwiaty na poddaszu''. Poruszająca, momentami nawet szokująca historia czwórki rodzeństwa. Matka dla której ważniejsza jest gigantyczna fortuna ojca niż własne dzieci, zamyka je na przeszło 3 lata w małym pokoiku na poddaszu. Konsekwencje tego są szokujące.
Dla wszystkich, których zainteresuje i spodoba się część pierwsza jest i druga pt. ''Płatki na wietrze''. Dalsze losy rodzeństwa. Jak żądza zemsty może tkwić w człowieku wiele lat …
Nie będę zdradzać więcej szczegółów, ale naprawdę, szczerze polecam. Warto!  
niektórzy naprawdę potrafia mnie zaskoczyć ;] środa, 01 luty 2012, 22:54
I mam już za sobą trzeci dzień pracy. W poniedziałek było całkiem dobrze można powiedzieć, choć piekielnie nerwowo. Muszę się nawet pochwalić, że popisałam się inteligencją i pomyliłam zamówienia ;/ Myślałam, że spalę się ze wstydu, gdy podeszłam do dwóch chłopaków, dając z uśmiechem margherite, a jeden z nich ''yyy, ale my zamawialiśmy chłopską''. Poczerwieniałam od razu. Chłopcy na szczęście byli mili (jeden nawet przystojny ;p) uspokoili mnie, że nic się nie stało, w końcu każdemu się może zdarzyć. Jednak no było mi straasznie, ale to sztraaaasznie wstyd o.O
Szef jest facetem wiele wyrozumiałym, z wielkim poczuciem humoru (na moje szczęście) i skwitował cała sytuacje krótkim ''oj dziewczyno, dziewczyno głowę niedługo zgubisz, ale pamiętaj wielki brat patrzy''. Aż się zaśmiałam sama do siebie. Koleżanka za to zaproponowała (co było bardzo miłe z jej strony) abym zaproponowała tym chłopakom coś do picia na koszt firmy w zamian za usterkę. Tak też zrobiłam ;] Swoją droga nie mam zielonego pojęcia jak to się mogło stać. Niezdara ze mnie i tyle. Teraz baaardzo uważnie zapisuję zamówienia, żebym nie musiała znów się wstydzić ;p

Co do ostatnich wydarzeń to oko jeszcze nie do końca zagojone. Z rozcięcia zrobił się strup co prawda sporych rozmiarów, ale znalazłam na to sposób: zrobiłam grzywkę na tej stronie tak żeby przynajmniej strupa nie było widać. Siniak nadal widnieje, ale jeśli nałożę odpowiednią ilość tych wszystkich kosmetyków kryjących jest prawie niewidoczny. Właśnie prawie, jak wszystkim wiadomo prawie robi wielka różnicę. Szef zauważył, co prawda nie od razu musiał się chyba przyglądać. Zapytał tylko co mi się stało, a potem ostrzegł chłopaka który z nami pracuje za barem żeby ze mną nie zadzierał. Yyy przecież ja jestem miłą i sympatyczną osoba ;p hehe
Nowy portfel kupił mi brat. Znalazł taki sam, no identyczny i pomyślał że chciałabym go mieć. Trochę mnie to zdziwiło bo on nie często, właściwe to baardzo rzadko jest skory dawać mi prezenty, zwłaszcza bez okazji. A już jak do portfela dorzucił moją ulubioną czekoladę byłam pewna, że chce czegoś w zamian. No nie myliłam się, ale to czego oczekiwał ode mnie mój braciszek zwaliło mnie z nóg. Spodobała mu się moja koleżanka ;o Nie mogłam wyjść z podziwu. Tzn nie to żebym się dziwiła, że podobają mu się dziewczyny co to to nie, ale moje koleżanki [?] Zawsze byłyśmy dla niego gówniarami. Choć właściwie jak się głębiej nad tym zastanowię to rzeczywiście ostatnio zaczął częściej wpadać po coś do pokoju kiedy była i przestał mówić do mnie ''kościsty tyłku'' przy koleżankach, że niby chciał pokazać swoją najlepszą stronę nie tylko jako facet, ale też brat. Kurczę, że też wcześniej na to nie wpadłam! Nygus jaki ;p hehe

Oby do marca i nasza kruszynka będzie już na świecie. Nie mogę się doczekać. Ten cały Nicholas odzywał się kilka razy do siostry, ale ona skutecznie go spławia. Ma racje niech spada na dzrewo. Sami sobie damy radę. Nie damy naszym dziewczynom zginąć! ;]
Tak więc przyświeca mi teraz dewiza ''OBY DO MARCA'' i można powiedzieć, że żyję tym marcem ;p 
'' ... co mnie nie zabije, dobrze zrobi mi ... '' wtorek, 24 styczeń 2012, 14:39
Cóż to był za szaaalony tydzień! Nie wiem jak to się dzieje, ale mój pech z 13stego w piątek przeszedł na całkiem nietrzynastkowy dzień tygodnia ;|
Najpierw okradli mnie w autobusie. Najbardziej szkoda mi portfela. Taki był ładny no i nowy. Kupiłam go dwa dni wcześniej. Złodziej, podejrzewam zadowolony nie był. Miałam tam jedynie 6zł. Grubszą kasę przełożyłam do kieszeni, jakbym przeczuwała, że złodziej wyciągnie swoje łapy po właśnie mój portfel ;/

Któregoś dnia pojechałam do przyjaciółki. Wpadło do niej jeszcze kilka osób. W tym dwóch kolegów którzy za sobą, powiedzmy delikatnie, nie przepadają. No i tu właśnie pojawia się taki mały szkopuł. Od słowa, do słowa wywiązała się między nimi bójka. Lubie i jednego i drugiego, więc chciałam jakoś załagodzić sytuacje. Weszłam pomiędzy, no i ciach prach, dostałam niechcący z łokcia pod prawe oko, zachwiało mnie poleciałam na regał rozcięłam brew. Na szczęście obyło się bez chirurga. Choć sama ucierpiałam, osiągnęłam zamierzony cel. Zamiast dalszym ciągnięciem tej bezsensownej kłótni, zajęli się mną. Strach w ich oczach bezcenny :p
Teraz wyglądam jak obraz nędzy i rozpaczy, ale przynajmniej przestali się kłócić. Zobaczymy na jak długo wystarczy moje poświęcenie.

Teraz coś z pozytywniejszych rzeczy. Szczęście w nieszczęściu. Wracając z komisariatu po zgłoszeniu kradzieży dokumentów, przechodziłam koło knajpki. Zauważyłam kartkę na drzwiach ''Zatrudnię kelnerkę. O szczegóły proszę pytać w środku.'' Zacznijmy od tego, że postanowiłam, do szkoły pójść od nowego roku. Znalazłam fajną szkołę. Niestety płatna. Nie chce obciążać rodziców nowymi wydatkami. Mają ich i tak dużo. Poza tym przez ostatni rok mieli ze mną furę problemów. Na szczęście dostałam pracę w tej knajpie. Będę kelnerką. Podać pizze, hamburgera, kebaba, nalać piwo, sok, cole. Takie tam.
Zarobki jak dla mnie w sam raz. Na szkołę odłożę, i jeszcze mi zostanie na waciki ;p hehe
I w końcu będę czuła, że żyje, że robię coś, żeby móc zrobić coś, żeby później móc zrobić jeszcze coś :p Masło maślane, wiem!
Zaczynam od następnego poniedziałku. Aaa cieszę się jak małe dziecko ;] 
' tak często cię widzę, choć tak żadko spotykam. smaku twego nie znam, choć tak często cię mam .. na końcu języka. ' poniedziałek, 16 styczeń 2012, 23:34
No i już wszystko jasne. Sprawa się wyjaśniła. Kornelia nie wytrzymała i powiedziała mi i mamie co się wydarzyło w Londynie. Otóż, poznała przystojnego anglika, dziesięć lat starszy. Biznesmen, miły sympatyczny, romantyczny. Ideał po prostu. Spotykali się kilka tygodni, tygodnie przerodziły się w miesiące. Moja biedna siostra zakochała się, na zabój, bez pamięci, śmiertelnie. Po pewnym czasie okazało się, że jest w ciąży. Cieszyła się, mimo że zawsze chciała mieć wszystko po kolei chłopak --> narzeczony --> ślub --> dziecko. Nicholas (bo tak sukinsyn ma na imię) nie podzielał jej radości, aż tak bardzo. Czuła, że nie jest zbyt zadowolony z obrotu sprawy. Myślała jednak, że po prostu musi to przemyśleć, oswoić się z nową sytuacją. Parę miesięcy później, dowiedziała się dlaczego Nicholas nie potrafił cieszyć się tak jak Kornelia. Miał żonę i dziecko. Oszukał ją. Kornelia nie potrafiła mu wybaczyć, więc rzuciła wszystko i wróciła do domu.
Jakbym dorwała tego Nicholasa-srasa, to bym mu oczy wydrapała, obcięcie ''przyjaciela'' gratis!
Nie powiedziała nam o nim wcześniej bo nie wiedziała do końca, co rodzice powiedzą na to, że ma dziesięć lat starszego faceta. Mama ze łzami w oczach odpowiedziała jej na to '' nie ważne ile miał lat ważne, że byłaś szczęśliwa, poza tym to nie ja siedziałabym ze starym prykiem, kochanie''. To nas rozbawiło i Kornelia po raz pierwszy od samego rana uśmiechnęła się.
Ochh my biedne nieszczęśliwe, młodsze pokolenie kobiet naszej rodziny, nie mamy my szczęścia w miłości. ;p

Tak zmieniając temat, choć ciągle zostając powiedzmy w relacjach damsko-męskich. Powiedzcie no mi biednej, co z ta cnotą? Ostatnio tak zastanawiałam się jak to w dzisiejszych (wszyscy wiemy jakich) czasach na prawdę jest z dziewictwem? Ja sama osobiście uważam, że nie ma się z czym śpieszyć, że prawdą jest jak mówią, że lepiej poczekać na tego jedynego. Lecz ostatnio mam wrażenie, iż fakt nie posiadania tej jakże nie potrzebnej (dla wielu dziewczynek) rzeczy jest bardzo na topie. Chwalą się tym na prawo i lewo, a wręcz czują się lepsze od tych które jeszcze tego nie przeżyły. Zjawisko spotykane u coraz to młodszego pokolenia. Nie wiem, może jestem staroświecka. Więc pytam was, jak to z tym jest? 
` chcę żeby cały czas coś pchało mnie do przodu, aby to coś w trudnych chwilach przywracało mnie do pionu ' piątek, 13 styczeń 2012, 13:50
Piątek 13stego! Akysz pechu, akysz siło nieczysta! Póki co te oto powiedzmy ''zaklęcia'' uchroniły mnie przed pechem ;p (odpukać w niemalowane, żeby nie zapeszyć)
Widziałam dziś rano moją siostrzenice, i to bicie jej serduszka niesamowite przeżycie. Jest śliczna ;) Już nie mogę się doczekać kiedy w końcu się urodzi.
Co do mojej siostry, to teraz już jestem pewna na 100%, że coś jest nie tak. W przeciwnym razie nie płakałaby każdej nocy w poduszkę. Sama nie mogę spać zastanawiając się nad tym i słyszę doskonale chlipania z sąsiedniego pokoju. Chciałabym jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Wiem musimy być cierpliwi, a na pewno nam wszystko wyjaśni. Tak więc nie naciskamy, nie pytamy o nic. Wczoraj tylko gdy już szłyśmy spać powiedziałam jej, że gdyby chciała pogadać to jestem. Uśmiechnęła się tylko z takim jakby zrezygnowaniem i powiedziała ''wiem, dziękuje''. Przynajmniej tyle mogłam dla niej zrobić jak narazie.

We wszystkim trzeba widzieć dobre strony. Dzięki siostrze, a właściwie może dzięki jej ciąży, przybieram na wadze jak należy. Kornela ma chęć na lody z bitą śmietaną, Wika przynosi grzecznie siostrze pucharek, ale również i sobie ;) Ciesze się, że wróciła brakowało mi jej, bo przecież (prawie) codzienne rozmowy na skypie czy gg to nie to samo. Właśnie, a propos, że też nic nie zauważyliśmy na skypie, nieźle się maskowała cwaniara ;p

Życzę wam drugiej połowy dnia bez pecha :)  
` .. a my tak łatwopalni, biegniemy w ogień, by mocniej żyć. a my tak łatwopalni, tak śmiesznie mali, dosłowni zbyt ..' wtorek, 10 styczeń 2012, 23:47
Szok! Co za dzień. Przez to wszystko nie pozałatwiałam spraw ze szkołą.
Jestem na siebie taka wściekła. Kurczę, tak dobrze się trzymałam. Wierzyłam, szczerze wierzyłam, że poradziłam sobie z przeszłością, ze wspomnieniem o … Adamie. Niestety, dzisiejsze kilka minut zrujnowało moje poczucie siły. Jestem beznadziejna. Widziałam go dziś w galerii. Był z jakąś dziewczyną. Chyba dobrze się bawili, a ja .. co zrobiła głupia Wiktoria? Schowała się do sklepu! Nie mogłam sobie darować, że stchórzyłam. Jednak chyba nie jestem taka silna jak myślałam. Uciekłam jak zabiedzone, dzikie zwierze przed kłusownikiem. Masakra!

To niestety nie koniec zaskoczeń tego dnia. Wczoraj wieczorem wróciła moja starsza siostra, która od dwóch lat mieszka w Londynie. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie to, że … jest w ciąży. Siódmy miesiąc. Zrobiła nam nie lada niespodziankę. Po pierwsze nic nawet nie wspomniała, że wraca. No i nic nie wiedzieliśmy, że kogoś ma. Szczerze mówiąc boję się o nią bo wiem, że coś się stało. Nie chce nic mówić na ten temat, gdy próbowaliśmy wypytać kto jest ojcem, dlaczego nic nam wcześniej nie powiedziała, krótko kwituje, że nie chce o tym mówić, że nie teraz, że może niedługo wszystko wyjaśni. Wiem, kurczę wiem, że coś się wydarzyło w tym Londynie. W przeciwnym razie na pewno by coś nam powiedziała. Przede wszystkim powiedziałaby mamie, gdyby wszystko było w porządku.
Z jednej strony cieszę się, będę ciocią ;) Z drugiej, martwię się czy moja siostrzyczka nie wdepnęła w jakieś za przeproszeniem gówno! Dziś przez przypadek usłyszałam jej rozmowę przez telefon. Z tego co zrozumiałam (bo mówiła po angielsku) wnioskuje, że dzwonił ojciec dziecka. Bo co można wywnioskować z rzucanych na odczepnego: ''nie chce z tobą rozmawiać'', '' zostaw mnie w spokoju'', '' nie chce cie widzieć'', ''to mój problem'' i ''nie szukaj mnie''.

Widać, my, młodsze pokolenie kobiet naszej rodziny nie mamy szczęścia do mężczyzn ... 

<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Księga gości
 
O mnie
LoOkingToMyEyesX
Wiktoria.
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
1398
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
183
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
4

***
` Can't you see that I'm waiting
Close by the door?
There's nothing to say,
Nothing unspoken.

You're watching my world crash
To the floor,
I search in inside,
Looking for life after you,
 Are you unbroken? '

***
` ... Pewnej nocy prysnął czar
ptak nie znosił już złotych jaj
trefne karty rozdał los,
więc przegrałem partię z nim
 A życie, toczyło się dalej '

***
` I cheated myself
Like I knew I would
I told you, I was trouble
 You know that I'm no good '

***
` Never mind
I'll find someone like you
I wish nothing but the best for you too
Don't forget me, I beg
I remember , you said:
"Sometimes it lasts in love
But sometimes it hurts instead."
Sometimes it lasts in love
 But sometimes it hurts instead. '

 ***

` Chcę żeby cały czas coś pchało mnie do przodu, aby to coś w trudnych chwilach przywracało mnie do pionu ...! '

***
`Co boli? To, że musisz tkwić bezczynnie w faktów niewoli w wiecznym memento mori ... '

***
`Czy to diabeł jest zły? Czy my? ..'

***
`i będzie grać dumna tak jakby czas zatarł ślad, jakby nigdy jej nie znała .. '

***
` Spytaj ją co czuje gdy szminke zmywa kroplą łzy, spytaj ją czy o czymś śni .. '




 

Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Zobacz serwisy INTERIA.PL